Zlecić stronę hostingodawcy, agencji czy zrobić samemu? Nowa usługa dhosting.pl
dhosting.pl dołożył do oferty kompleksowe tworzenie stron internetowych — strony OnePage, witryny firmowe i sklepy na WooCommerce, razem z hostingiem. Model „wszystko u jednego dostawcy" ma realne zalety, ale też kilka pułapek. Sprawdzamy, komu się opłaca, a kto lepiej wyjdzie na agencji lub własnej pracy.

Spis treści
Domena i hosting to najprostsza część uruchamiania strony. Prawdziwy problem zaczyna się później: ktoś musi zaprojektować układ, wybrać i skonfigurować WordPressa, wpiąć formularze, przetestować to na telefonie — a potem utrzymywać, żeby po roku nie okazało się, że strona jest dziurawa albo nie działa.
dhosting.pl rozszerzył ofertę o kompleksowe tworzenie stron internetowych: od rozpoznania potrzeb i projektu, przez programowanie i testy, po wdrożenie. W zakresie są zarówno proste strony OnePage i witryny firmowe, jak i rozbudowane serwisy oraz sklepy oparte na WooCommerce. Po uruchomieniu klient dostaje wsparcie techniczne i materiały do samodzielnego zarządzania treścią.
To dobry moment, żeby zadać pytanie, które przy zamawianiu strony pada zdecydowanie za rzadko: czyj to właściwie ma być model — hostingodawcy, agencji, czy Twój własny.
Trzy modele i to, za co naprawdę płacisz
Robisz sam. Najtańsze w gotówce, najdroższe w czasie. Sensowne, gdy strona jest prosta, a Ty i tak chcesz rozumieć, jak działa. Pułapka jest przewidywalna: pierwsza wersja powstaje w weekend, a potem projekt stoi miesiącami na „muszę jeszcze poprawić stronę kontaktu".
Agencja. Najwięcej swobody w projekcie graficznym i najwięcej możliwości przy nietypowych wymaganiach. Kosztuje najwięcej i wymaga od Ciebie umiejętności prowadzenia zlecenia — briefu, odbiorów, ustaleń, kto po wdrożeniu odpowiada za co. Przy małej stronie firmowej ten narzut bywa większy niż sama praca.
Hostingodawca, który zrobi stronę. Model pośredni i to jest jego sens: dostawca infrastruktury już zna środowisko, w którym strona ma działać, więc odpada cała klasa problemów typu „u nas działało". Nie musisz też osobno szukać hostingu, wykonawcy i osoby do wdrożenia — a to zwykle trzy różne rozmowy i trzy różne faktury.
Czego w tym modelu nie dostaniesz: autorskiego projektu graficznego rodem z portfolio studia brandingowego i pełnej dowolności technologicznej. Jeśli potrzebujesz strony, która ma wyglądać inaczej niż wszystko dookoła, to nie jest ta ścieżka.
Komu to się realnie opłaca
- Małej firmie, która potrzebuje porządnej wizytówki. Kilka podstron, formularz kontaktowy, opis usług, responsywność. Tu model „wszystko u jednego" wygrywa najczęściej.
- Komuś, kto już jest na hostingu tego dostawcy. Jeden kontakt zamiast trzech to nie jest błahostka, gdy coś przestanie działać.
- Pierwszemu sklepowi na WooCommerce. Konfiguracja płatności, wysyłek i podatków to więcej pracy, niż wygląda z zewnątrz. Zanim jednak zamówisz sklep, sprawdź, czy hosting jest pod niego dobrany — pisaliśmy o tym w tekście o wyborze hostingu pod stronę wielodomenową i multisite.
Kto powinien odpuścić: projekty z nietypową integracją (własne ERP, nietypowe API), strony, które mają być głównym kanałem sprzedaży przy dużych budżetach reklamowych, oraz każdy, kto ma już wykonawcę i szuka wyłącznie hostingu.
O co zapytać, zanim podpiszesz
Niezależnie od tego, kto buduje stronę, to są pytania, które oszczędzają późniejszych nieporozumień:
- Czyja jest strona po wdrożeniu? Czy dostajesz pełny dostęp do WordPressa i plików, czy tylko panel do edycji treści.
- Co dokładnie obejmuje wsparcie po starcie i jak długo. „Wsparcie techniczne" znaczy różne rzeczy — od odpowiadania na pytania po realne poprawki.
- Kto aktualizuje WordPressa i wtyczki? O tym niżej, bo to jest punkt, w którym najwięcej stron cicho się psuje.
- Co się dzieje, gdy zmienisz hosting? Czy stronę da się przenieść bez przepisywania jej od zera.
- Ile kosztuje zmiana po odbiorze — nowa podstrona, zmiana układu, dołożenie funkcji.
Przy okazji warto przeczytać, co sprawdzić w regulaminie hostingu przed zakupem — te same zasady dotyczą umowy na wykonanie strony.
Punkt, który wszyscy niedoceniają: utrzymanie
Strona nie jest projektem, który się kończy. Jest czymś, co trzeba utrzymywać — i tu warto zacytować samego dostawcę, bo mówi rzecz uczciwą.
dhosting.pl przypomina klientom o aktualizacjach WordPressa i wtyczek, wskazując przy tym wprost, że nie jest autorem tego oprogramowania i nie odpowiada za jego bezpieczeństwo. To ważne rozróżnienie: hostingodawca dba o infrastrukturę, ale dziury w Twoich wtyczkach są Twoim problemem — nawet jeśli stronę zbudował ktoś inny.
Skala jest realna. LiteSpeed Cache, jedna z popularniejszych wtyczek cache'ujących, ma ponad 5 milionów aktywnych instalacji — i regularnie trafiają się w niej podatności. W 2026 roku załatano w niej lukę typu XSS (CVE-2026-3375) w wersji 7.8; wcześniej, w wersji 6.5.2, poprawiono znacznie groźniejszy błąd pozwalający nieuwierzytelnionemu użytkownikowi uzyskać uprawnienia administratora. To nie jest wina wtyczki jako takiej — to normalny cykl życia popularnego oprogramowania. Nienormalne jest dopiero to, że wiele stron zostaje na starej wersji miesiącami.
Praktyczne minimum, niezależnie od tego, kto zbudował stronę:
- Włączone automatyczne aktualizacje przynajmniej dla wtyczek bezpieczeństwa i cache.
- Silne, unikalne hasło administratora i dwuskładnikowe logowanie.
- Świadomość, kto ma dostęp — jeśli pracował przy stronie ktoś z zewnątrz, przeczytaj jak bezpiecznie udostępniać SFTP i konta współpracownikom.
- Sprawdzone kopie zapasowe. Kopia, której nigdy nie odtwarzałeś, jest założeniem, nie zabezpieczeniem.
Jeśli nie chcesz się tym zajmować, to jest właśnie ten moment, żeby zapytać wykonawcę o opiekę nad stroną jako osobną usługę — zamiast zakładać, że „ktoś to pilnuje". WAF bywa sensownym uzupełnieniem, ale nie zastąpi aktualizacji.
Co z ceną
dhosting.pl nie publikuje cennika tej usługi — zakres zależy od tego, czy mówimy o stronie OnePage, czy o sklepie z integracjami, więc wycena jest indywidualna. To standard przy pracy projektowej, ale ma praktyczną konsekwencję: poproś o wycenę z rozbiciem na zakres, a nie o jedną kwotę. Inaczej trudno porównać ofertę z czymkolwiek innym.
Przy okazji, jeśli dopiero zaczynasz i brakuje Ci nazwy — w dhosting.pl trwa promocja na domenę .eu za 14,99 zł netto, o której pisaliśmy osobno. A jeśli szukasz przede wszystkim taniego startu, zebraliśmy zasady w tekście jak wybrać dobry i tani hosting i nie przepłacić.
Zakres usługi opisujemy na podstawie informacji dostawcy z września 2026. Ceny i warunki zmieniają się — potwierdź aktualne szczegóły przed zamówieniem.


